Nazwy ulic

W ślad za dużym zainteresowaniem i potrzebami Mieszkańców Gminy Jerzmanowice-Przeginia rozpocząłem prace związane z wprowadzeniem nazw ulic. Wprowadzenie nazw ulic ma na celu usystematyzowanie i ułatwienie lokalizacji indywidualnych posesji, z którą utrudnienia mają firmy spedycyjne, potencjalni inwestorzy czy chociażby turyści. Zmiany te wpłyną przede wszystkim na poprawę bezpieczeństwa poprzez ułatwienie zlokalizowania dojazdu służbom ratunkowym.

Wójt Gminy
(-) Adam Piaśnik

 

JAN SROCZYŃSKI

Jan Sroczyński był włościaninem, który urodził się w Jerzmanowicach w 1614 roku. Jest on doskonałym przykładem na to, że dzięki pracowitości oraz wytrwałości można odnieść sukces nawet wówczas, gdy przeszkody wydają się być niemożliwe do pokonania.

W początkach XVII wieku życie chłopów nie miało jasnych barw – ciężka praca na roli, konieczność odpracowywania pańszczyzny i trudne warunki bytowe były codziennością dla rolników. Praktycznie wszyscy dożywali swoich dni w rodzinnych wsiach, pracując dopóty, dopóki starczało im sił.

Niezwykle rzadko zdarzało się, by chłopi opuszczali wieś i przeprowadzali się do miast. Natomiast sytuacje, w których udawało im się przeniknąć do stanu mieszczańskiego i dojść do wysokich godności należały do absolutnie wyjątkowych.

Już to pozwala stwierdzić, że Jan Sroczyński był człowiekiem wybitnym, jednak o wielkości tego człowieka nie świadczy to, że doszedł do majątku, lecz to, że w swym bogactwie nie zapomniał o najuboższych i o rodzinnych Jerzmanowicach. Przyjrzyjmy się jednak od początku życiorysowi Jana Sroczyńskiego z Jerzmanowic.

Jego młodość tonie w mrokach dziejów, wiemy jednak, że stosunkowo młodo stracił ojca oraz matkę. W roku 1645 przybył do Krakowa, by rozpocząć naukę rzemiosła w zakładzie pasamonika, miał on wówczas 31 lat, a więc był znacznie starszy niż większość uczniów, którzy terminowali u mistrzów-rzemieślników.

Niewiele wiadomo o tym, czym zajmował się Jan Sroczyński zanim podjął decyzję o rozpoczęciu nauki fachu – można się jedynie domyślać, że nie marnował wcześniej czasu, skoro rozpoczynając terminowanie u mistrza był już człowiekiem piśmiennym, mającym obycie i znającym w pewnym zakresie prawo.

Warto dodać, że był on również wyśmienitym strzelcem – dowodzi tego fakt, że udało mu się wygrać zawody strzeleckie i zostać Królem Kurkowym, co gwarantowało prestiż i liczne przywileje(m.in. zwolnienie na rok z podatków i ceł).

W roku 1649 Sroczyński został oficjalnie uznany za mieszczanina – 31 lipca tego roku uzyskał dokument poświadczający przyznanie mu praw miejskich. Od tego momentu kariera Jana Sroczyńskiego nabrała rozpędu.

Trzy lata później odkupił kram w Kramach Litewskich, a w kolejnym roku otworzył zakład pasamonika w Krakowie, nieopodal Gródka(następnie przeniósł go na Szpitalną, a potem na ulicę Floriańską).

Jan Sroczyński nie poprzestał na prowadzeniu spokojnego rzemieślniczego życia – ponieważ Kraków w połowie XVII wieku mocno podupadł, szukał Sroczyński kontaktów handlowych poza miastem – jeździł na bogate targi do Jarosławia, być może również do Warszawy.

Jednocześnie rósł prestiż Jana w środowisku Krakowa – wielokrotnie wybierano go do władz cechowych, a także na urzędy miejskie – pełnił chociażby urząd wiertelnika – urzędnika, który odpowiadał za szacowanie wartości nieruchomości, ustalanie ich granic i stanu technicznego. Była to bardzo odpowiedzialna funkcja. Jednak Sroczyński nie poprzestał jedynie na niej – został również ławnikiem Sądu Wyższego Prawa Magdeburskiego na Zamku Krakowskim, a później wójtem tego sądu.

Równocześnie do pełnienia ważnych urzędów, Jan Sroczyński rozwijał swój biznes – w 1672 kupił kram w krakowskich Sukiennicach, wcześniej został współwłaścicielem dwóch kamienic, w tym jednej przy Grodzkiej.

Wiek XVII obfitował w wiele tragicznych wydarzeń w Rzeczypospolitej – wojny z sąsiadami, a zwłaszcza fatalny w skutkach najazd Szwedów, nazwany „Potopem”, cofnął nasz kraj o całe dziesięciolecia. Szwedzi plądrowali wszystko, co napotkali na swojej drodze – rujnowali pałace, zamki i dwory. Nie uszanowali nawet kościołów i klasztorów.

W samych Jerzmanowicach opustoszało 76 % gospodarstw. Ludność miast i wsi popadła w nędzę.

W takiej sytuacji Jan Sroczyński zdecydował się pomóc rodzinnej wsi. Podjął decyzję o ufundowaniu kaplicy oraz domu pomocy-szpitala dla najbardziej potrzebujących.

Zrealizowanie inwestycji wymagało wielu zabiegów politycznych – wymagana była zgoda starosty, władz kościelnych, a wreszcie – samego króla Jana III Sobieskiego.

Jan Sroczyński nie zniechęcił się i wytrwale załatwiał potrzebne formalności – najpierw uzyskał zgodę władz duchownych, następnie – w 1682 – starosty, a w 1684 – przywilej królewski.

19 kwietnia 1686 w księgach sądowych wpisano fundację Jana Sroczyńskiego w Jerzmanowicach, chcąc zabezpieczyć jej byt, przezorny fundator zabezpieczył jej utrzymanie na dochodach z kamienicy przy ulicy Grodzkiej:

Więc intencja moja jest ta, aby ta kamienica, na której tę sumę 9000 złotych temu szpitalowi zapisałem, wiecznością i dziedzictwem przyrzeczonemu szpitalowi należała – napisał w dokumencie.

Bardzo szybko powstał w Jerzmanowicach drewniany szpital, budowa kaplicy również postępowała sprawnie, skoro już po dwóch latach konsekrował ją bp Oborski.

Oficjalnie szpital w Jerzmanowicach erygowano w roku śmierci Jana Sroczyńskiego – 1696, wówczas na miejsce drewnianego budynku powstała murowana budowla, która miała służyć pięciu potrzebującym. Fundator pomyślał również o wynagrodzeniu dla kapelana oraz specjalnego opiekuna, który miał służyć podopiecznym szpitala.

Fundacja Jana Sroczyńskiego przetrwała kilkaset lat, wspominają o niej jeszcze XVIII-wieczne źródła.

Oprócz fundacji w Jerzmanowicach, Jan Sroczyński sfinansował także restaurację kościoła św. Krzyża w Krakowie, ufundowanego przez królową Jadwigę, a zniszczonego podczas „Potopu” szwedzkiego, w ten sposób chciał wyrazić wdzięczność za triumf Jana III Sobieskiego pod Wiedniem.

Najważniejsze jednak jest to, że pamięć o Janie Sroczyńskim przetrwała do naszych czasów. Chociaż zmarł on bezpotomnie, to jego dzieło, a zwłaszcza kaplica, która do dzisiaj stoi przy drodze Kraków-Olkusz, przypomina o jego zasługach dla Jerzmanowic. Mieszkańcy tej miejscowości powinni w sposób szczególny dbać o to, by Jan Sroczyński nie tylko nie został zapomniany, ale by jego postać była znana jak najszerzej.

Aktualne inwestycje
Środki zewnętrzne
Sport
Kultura
Portal mapowy
Akcja Zima
Plan zagospodarowania
Ostrzeżenia meteo
Ostrzeżenie o zanieczyszczeniu powietrza
Gospodarka odpadami
Strategia rozwoju gminy
Program rodzina 500+
Magazyn Ostaniec